ŚLĄZACY

Poranek w Nikiszowcu pachnie świeżym chlebem z pobliskiej piekarni. Ulicą idzie starszy pan w górniczej czapce z pióropuszem – wraca z Barbórki, choć to dopiero grudniowy świt. W oknach familoków błyskają kolorowe firanki, a z jednego z mieszkań dobiega śmiech – w środku babcia opowiada wnukom o tym, jak kiedyś cała klatka była jak jedna rodzina. Na stole paruje kawa zbożowa, a obok stoją jeszcze ciepłe sznity z masłem. Wnuk przerywa i pyta:

Babciu, a my jesteśmy Polakami czy Ślązakami?
A to zależy, synek, kogo zapytasz – odpowiada z uśmiechem.