Czy wiesz, że przez setki lat Polska była jednym z najbardziej różnorodnych krajów na świecie?
Żydzi nazywali ją „Żydowskim rajem”, Mennonici uciekali tu z Zachodu, żeby móc wierzyć po swojemu, a Tatarzy od wieków żyli wśród nas, zachowując swoje tradycje i religię. Obok nich mieszkali Romowie, Łemkowie, Bojkowie, Białorusini, Ukraińcy, Krajniacy, Kaszubi, Karaimi, Ormianie, Hazacy, Bambrzy czy Wilamowianie… Cały kalejdoskop ludzi, języków i kultur! Wszyscy tworzyli razem coś wyjątkowego – Rzeczpospolitą, miejsce, w którym różnorodność była codziennością.
Jeszcze przed II wojną światową co trzeci mieszkaniec Polski pochodził z mniejszości narodowej lub etnicznej. Dziś zostało ich znacznie mniej, ale ślady tej różnorodności są wszędzie – w muzyce, jedzeniu, architekturze, w nazwiskach, a nawet w tym, jak mówimy.
A teraz pomyśl: sam pomysł „narodu” jest bardzo młody. Ma niecałe 200 lat. Wcześniej ludzie pytali raczej: „z jakiej jesteś wsi?”, „z jakiego miasta?” albo „do jakiej parafii chodzisz?”, a nie „z jakiego jesteś narodu?”. To dopiero XIX wiek nauczył nas myśleć w kategoriach „Polak”, „Niemiec” czy „Ukrainiec”. Tylko… czy to naprawdę wszystko, co nas definiuje?
Bo dziś chyba już nikt nie jest „czystym Polakiem” (jeśli ktokolwiek i kiedykolwiek był). W naszych żyłach płynie historia wielu narodów. W DNA mamy Bałtów, Rusinów, Słowian, Żydów, Niemców, Tatarów i setki innych korzeni. Więc może bycie Polakiem to coś więcej niż geny?Może to postawa – to, jak traktujemy innych, jak dbamy o miejsce, w którym żyjemy, i jak pamiętamy o tych, którzy byli tu przed nami?
Bo polskość to nie krew. To opowieść, którą tworzymy razem.